7 September 2012

Przepyszny kruchy placek ze śliwkami


To jest jedno z tych ciast od których można się łatwo uzależnić ;-) Kruchy, rozpływający się w ustach spód, a na wierzchu słodziutka, pachnąca śliwka, koniecznie węgierka. Innymi słowy to najlepsze ciasto właśnie na teraz, gdy śliwek jest mnóstwo i trzeba się nimi nacieszyć, bo podobnie jak inne owoce sezonowe - znikną niedługo na cały rok!

Kruchy placek ze śliwkami

300 g mąki pszennej
200 g masła
100 g cukru pudru
3 żółtka
ok. 500 g sliwek węgierek
cukier puder do posypania

Z mąki, cukru, masła i żółtek zagniatamy szybko ciasto (ja pomogłam sobie malakserem), zawijamy w folię spożywcza i wkładamy na 30 min do lodówki. Śliwki myjemy, przekrawamy, wyciągamy pestki nacinamy połówki by powstały wachlarzyki. Ciasto kroimy na kilka kawałków i wykładamy na blaszkę wcześniej wysmarowaną masłem, uciskając palcami (blacha ok. 25x40 cm), tak by równo pokryć spód blachy Na wierzchu układamy śliwki i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 175 C i pieczemy około 35-40 minut - aż ciasto będzie złociste a śliwki upieczone. Najlepiej od razu ciasto pokroić (później będzie się kruszyć bo jest bardzo kruche) i posypujemy po wierzchu cukrem pudrem. Gotowe!







 






6 September 2012

Tagliatelle z pieczonymi papryką i bakłażanem


Pyszne, lekkie danie, doskonałe na letni obiad! Jest przy nim trochę zachodu ale warto poświęcić nieco czasu dla otrzymania pysznego aromatu pieczonej papryki i pieczonego bakłażana!

Tagliatelle z pieczonymi papryką i bakłażanem
 dla 2 osób

200-250 g makaronu (np. tagliatelle)
1 średni bakłażan
1 duża czerwona papryka
1 cebula, posiekana
3-4 łyżki oliwy
duża garść listków bazylii
sól/pieprz
starty Parmezan

Paprykę przecinamy na pół i wycinamy gniazdo nasienne. Bakłażana również przecinamy na pół (wzdłuż) i wszystko układamy przeciętą stroną do dołu na blasze posmarowanej oliwą. Wkładamy do nagrzanego piekarnika (ok. 200 C) i pieczemy w funkcji grilla przez około 30 minut, aż skórka papryki zrobi się mocno spieczona a bakłażan mięciutki. Wyciagamy wtedy z piekarnika i odstawiamy do wystygnięcia. Sciągamy z papryki skórkę i wyciągamy łyżeczką miąższ z połówek bakłażana. Paprykę kroimy na paseczki, miąższ bakłażana z grubsza siekamy. 
Gdy gotuje się nasz makaron, rozgrzewamy oliwę na patelni i podsmażamy posiekaną cebulkę aż stanie się szklista, dodajemy paprykę oraz bakłażan i smażymy mieszając parę minut. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Na sam koniec wrzucamy listki bazylii pokrojone w paseczki i mieszamy. Odcedzamy makaron, mieszamy na patelni z warzywami, układamy porcje na talerzach i posypujemy świeżo startym Parmezanem. Gotowe!



5 September 2012

Raj dla miłośników win


W niedzielę byłam na degustacji win zorganizowanej przez wydawnictwo "Czas wina". Może zacznę od tego, że sama degustacja została zorganizowana w przepięknym miejscu, we dworze Sieraków, blisko Wieliczki (ok 20 km na południowy wschód od Krakowa). Dwór szczyci się długą historią, jeszcze dłuższą listą właścicieli, wielu o powszechnie znanych nazwiskach (przez krótki okres był w rękach słynnego Mikołaja Reja, a właściwie jego żony) i na szczęście od niedawna znów odzyskał swój dawny blask dzięki obecnym właścicielom, którzy go wyremontowali i pięknie urządzili (więcej o dziejach dworu można poczytać tutaj). Nie przez przypadek degustacja odbywała się właśnie tutaj - obecny właściciel jest nie  tylko wielkim koneserem win lecz jest też z winami związany zawodowo (Dom Wina).
A wracając do samego wydarzenia (fotorelacja na dole), to muszę przyznać, że zostało bardzo profesjonalnie przygotowane,  zadbano by uczestników przywieźć z/do Krakowa (no bo raczej trudno na degustację win wybrać się własnym samochodem), a i sama degustacja była świetnie zorganizowana i przeprowadzona. Tuż po przyjeździe na miejsce poczęstowano nas kawą/herbatą i była chwila, by obejrzeć dwór, pospacerować po parku, w którym rosną wielkie stare drzewa, nadające wyjątkowy charakter temu miejscu. Następnie poproszono nas do sali, w której przygotowano pięć okrągłych stołów, każdy wyznaczony do degustacji win z różnych regionów południowej Francji (Południowy Rodan, Południowy-Zachód, Korsyka oraz 2 stoły dla win z Langwedocji-Roussillon). Organizatorzy przygotowali 100 różnych win, po 20 dla każdej komisji (komisje liczyły po 8 osób). Każdej komisji przewodniczyła osoba profesjonalnie zajmująca się winami, pozostali uczestnicy to najczęściej pasjonaci. Mnie przypadł udział w komisji win z Langwedocji-Roussillon. Przed samą degustacją było wprowadzenie podczas którego dowiedziliśmy się jak powinno się oceniać wina, na co zwracać uwagę i jak je analizować. Wszystkie wina zostały zaopatrzone w numerki, a butelki owinięte materiałem, tak by osoby degustujące mogły obiektywnie ocenić każde wino. Wina ocenialiśmy przy pomocy punktacji i opisu, wypełniając wcześniej przygotowane formularze (każde wino na osobnej karcie), a ocenie podlegały: wygląd, zapach i smak oraz ogólne wrażenie. Ponadto zapach i smak opisywane były jeszcze szczegółowo: na przykład poszczególne aromaty, słodycz, kwasowość czy taniny. Na stołach przygotowano też porcje białego pieczywa i wodę, by przegryzać i popijać dla odświeżenia ust pomiędzy próbami.
Szczerze mówiąc nie przypuszczałam, że degustacja win może być tak wyczerpująca! Nasza komisja próbowała 3 wina białe i 17 czerwonych. Starałam się obiektywnie ocenić każde wino, nie mam w tym wielkiego doświadczenia i niełatwo było mi wyłowić różne aromaty i smaki, a z każdą kolejną próbą było coraz trudniej. Po dziesięciu pierwszych winach była przerwa na kawę, herbatę czy sok, by po pół godzinie wrócić do daleszej degustacji. Na koniec wszystkie oceny zostały zebrane i nastąpiły krótkie prezentacje o rynku win inwestycyjnych oraz o profesjonalnym przechowywaniu wina. Po prezentacjach przedstawiono nam wstępne analizy naszych ocen oraz wina, które zwyciężyły. Można też było obejżeć wina, które nam podawano i zostaliśmy zaproszeni na obiad, do którego serwowane były oczywiście wina z południowej Francji. Dużą atrakcją była dla mnie wizyta w "piwniczce" dworu, na którą zabrał nas właściciel. Wina przechowywane są w specjalnie do tego zbudowanym pomieszczeniu, pod ziemią, z odpowiednią wentylacją i stałą temperaturą. Znajdują się tam wina z najwyższej półki, a cena niektórych sięga kilku tysięcy złotych za butelkę. Każdy z uczestników otrzymał też prezent, na który składały się: najnowszy numer czasopisma "Czas wina" oraz "Encyklopedia Alkoholi" :-)
Jak wspomniałam na początku, moje ogólne wrażenie było niezwykle pozytywne. Byłam zaskoczona nie tylko profesjonalizmem samej degustacji, ale też faktem, że istnieje i rośnie w naszym kraju grupa ludzi poważnie zainteresowanych winem, chcących je poznać i stać się ich koneserami. Degustacje, jak ta w której brałam udział, służą nie tylko rozwijaniu zainteresowań i wiedzy o winie, ale są też świetną okazją by poznać ciekawych ludzi i miło spędzić czas. Niedzielna impreza wpisuje się w kalendarz wydarzeń poświęconych winu organizowanych przez "Czas Wina". Kto jest zainteresowany, znajdzie informacje o innych imprezach tego typu na stronie interentowej czasopisma.

Poniżej kilka zdjęć z degustacji




Uczestników degustacji poczęstowano obiadem


Piwniczka z kolekcją win



Widoki dworu i parku







1 September 2012

Niedzielna degustacja win


Jutro czeka mnie bardzo miły dzień. Zostałam zaproszona przez wydawnictwo "Czas wina" do Dworu Sieraków na degustację win z południowej Francji. Ogromnie się cieszę, bo miejsce piękne, a do tego dowiem się też czegoś nowego, gdyż degustację poprzedzi szkolenie. Do tej pory byłam na dwóch tego typu imprezach i były to bardzo ciekawe spotkania. Tym razem biorę aparat fotograficzny, zeszyt i długopis i za parę dni zdam relację.

31 August 2012

Cream scones - pyszne kremowe skony


Przepis na te bardzo smaczne kremowe skony (cream scones) znalazłam u Peter-a Reinharta w jego książce "Crust and Crumb". Nazwisko mówi samo za siebie, więc więcej rekomendacji nie potrzeba :-)
Skonów wyszła mi cała duża blacha i myślę, że śmiało można zrobić sobie połowę porcji, chociaż dobrze się przechowują kilka dni w szczelnym pudełku.

Cream scones

510 g mąki pszennej
4 łyżeczki proszku do pieczenia
3/4 łyżeczki soli
225 g cukru (najlepiej brązowego)
225 g currants lub drobnych rodzynek (użyłam połowy porcji)
225 g tłustej śmietany 30-36 % (u mnie wyszło więcej)
1 duże jajko - opcjonalnie (pominęłam)
cukier kryształowy do posypania po wierzchu - opcjonalnie (pominęłam)

Mieszamy w misce suche składniki, zalewamy śmietaną i zagniatamy do uzyskania miękkiego ciasta. Przekłądamy na omączona stolnicę, wałkujemy placek grubości ok 2-2,5 cm i wycinamy kółka ok. 6 cm średnicy i układamy je na blasze przykrytej papierem do pieczenia. Smarujemy rozbełtanym jajkiem i posypujemy cukrem (pominęłam). Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 210 C i pieczemy 10 minut, potem skręcamy do 190 C i pieczemy dalsze 5-7 minut, aż skony nabiorą złocistej barwy (nie pieczemy zbyt długo by nie były suche i twarde). Studzimy na kratce, podajmey jeszcze ciepłe, najlepiej z masłem i dżemem truskawkowym.


28 August 2012

tarta z wędzonym łososiem i serem camambert


Może zacznę od tego, że kilka dni temu poszłam do sklepu by kupić białe wino z Alzacji. Pomysł oczywiście narodził się w związku z jednym z konkursów na Durszlaku. Z początku myślałam, że komponowanie jedzenia i wina nie jest dla mnie. Nie lubię się poddawać, siadłam i zaczęłam się zastanawiać i szukać informacji o winach alzackich. W końcu postanowiłam przygotować potrawę pasującą do jednego z białych win z tego regionu, ale najpierw chciałam go spróbować. Wybrałam wino "Sylvaner", bo jest to wino lekkie, a takie najbardziej lubię. I co? Pachnie delikatnie - jak dla mnie, a nie jestem żadnym koneserem ani znawcą win, pachnie letnimi owocami, jabłkiem zerwanym prosto z drzewa, świeżością, no sama nie wiem jak to opisać. A w ustach, najpierw delikatnie szczypie na języku (jest to wino o ile mi wiadomo raczej młode) i smakuje tak jak pachnie. Jest zdecydowanie lekkie, co oddaje jego bardzo jasna barwa. Ależ się rozpisałam!!! Jak dla mnie jest to doskonałe wino na lato. Najchętniej usiadłabym w ciepłe słoneczne popołudnie na balkonie i sączyłabym to wino (koniecznie schłodzone) zagryzając czymś lekkim, o delikatnym smaku, nie dominującym lekkiej nuty wina. I pomyślałam, że tarta z wędzonym łososiem, łagodnym aromatem koperku i dodatkiem sera camambert byłaby doskonała. Upiekłam więc sobie taką tartę i gdy wystygła do temperatury pokojowej pokroiłam ją na kawałki i okazała się strzałem w dziesiątkę! Smak tarty doskonale komponuje się z winem uzupełniając się nawzajem. Tarta pachnie wędzonym (łososiem), smakuje delikatnie koperkiem, oczywiście łososiem i czuć też łagodny ser. Spód jest kruchy i rozpływa się w ustach! Najbardziej nie lubię twardego ciasta w tarcie! Nic już więcej nie dodam. Przepis poniżej.



Tarta z wędzonym łososiem i serem camambert

ciasto na tartę
300 g mąki pszennej
szczypta soli
100 g masła
70 g śmalcu
6-7 łyżek lodowatej wody

nadzienie do tarty
250 g łososia wędzonego na zimno
200 g sera camambert
250 g śmietanki 18 %
4 jajka
mały pęczek koperku
świeżo zmielony pieprz

Mąkę, sól, masło i smalec wrzucamy do malaksera i miksujemy aż powstaną malutkie grudki. Dodajemy wodę i miksujemy aż powstanie kula ciasta (w razie potrzeby dodajemy jeszcze nieco wody). Wyciągamy ciasto, zawijamy w folię spożywczą i wkładamy do zamrażalnika na 15 minut. Formę na tartę (27-28 cm) smarujemy masłem. Ciasto wałkujemy do grubości ok. 3 mm i wykładamy formę. Przycinamy brzegi i wkładamy tartę do lodówki na ok. 20-30 minut. Piekarnik nagrzewamy do 190 C. Tartę wyciągamy, nakłuwamy widelcem, wykładamy papierem do pieczenia i wykładamy na wierzch ceramiczne kulki do pieczenia. Pieczemy ok. 15 minut, wyciągamy, ściągamy papier i kulki i dopiekamy jeszcze 5-10 minut. Wyciągamy podpieczony spód, na wierzchu układamy połowę łososia wcześniej rozdrobnionego na małe kawałeczki. Układamy ser pokrojony na plasterki i uzupełniamy posostałym łososiem. W miseczce mieszamy śmietankę, jajka i posiekany koperek, Dodajemy nieco świeżo zmielonego pieprzu (soli nie dodajemy, bo i ser i łosoś są już słone!) i tą śmietanową mieszanką zalewamy delikatnie spód tarty. Wkładamy do piekarnika i pieczemy ok. 45 minut aż nadzienie się upiecze i lekko zbrązowi. Tartę wyciągamy, studzimy i gotowe!







26 August 2012

Spaghetti alla Norma


W piątek mieliśmy na kolację pyszne spaghetti z bakłażanem w sosie pomidorowym. Niestety aura była nędzna, światło beznadziejne, więc zdjęcie zupełnie nie oddaje apetycznego wyglądu tego klasycznego sycylijskiego dania. Poniżej porcja dla 2 osób.

Spaghetti alla Norma

1 mały bakłażan
oliwa
2 ząbki czosnku, posiekane
szczypta płatków chilli
puszka pomidorów ok. 400 g (pokrojonych na małe kawałeczki)
1/2 pęczka świeżej bazylii
sól/pieprz
200 g spaghetti
ok. 50 g parmezanu, startego

Kroimy bakłażana na ok. 1 cm plastry, następnie każdy z nich na paseczki ( jakby zapałki 3-4 mm grubości). Rozgrzewamy oliwę na patelni i na średnim ogniu smażymy bakłażana aż będzie mięciutki i lekko brązowy. Odkładamy do miseczki, przyprawiamy solą i pieprzem. Na patelni rozgrzewamy łyżkę oliwy i smażymy chwilę drobno posiekany czosnek wraz z płatkami chilli, dodajemy pomidory i smażymy ok. 10 minut aż sos lekko zgęstnieje. Makaron gotujemy al dente. Na koniec do sosu dodajemy wcześniej podsmażony bakłażan oraz posiekane na paseczki listki bazyli, sól i pieprz do smaku wedle upodobania. Mieszamy. Ugotowany makaron przekładamy na patelnię z sosem, całośc mieszamy i podajemy na talerze. Posypujemy startym parmezanem.

24 August 2012

Cashew nut curry - curry z orzechów nerkowca


Chciałabym napisać dziś o curry, po którym zostało już tylko wspomnienie :-) To curry ugotował w zeszłym tygodniu mój mąż, wyszło pyszne! Nie polecałabym go jako danie główne, gdyż jak to orzechy, jest bardzo sycące i dosyć ciężkostrawne. Doskonale nadaje się jako dodatek. Ja ugotowałam do tego aromatyczne curry z mieszanych warzyw, do tego oczywiście ryż, pikle i mieliśmy świetny obiad.

Cashew nut curry

250 g orzechów nerkowca (niesolonych i nieprażonych)
250 ml mleczka kokosowego
1 świeże czerwone chilli, bez nasion, drobno posiekane
1 łyżeczka kminu mielonego
1 łyżeczka kurkumy

Najpierw orzechy moczymy 1-2 godziny w zimnej wodzie. Odcedzamy. Przekłądamy orzechy i pozostałe składniki do rondla i gotujemy około 40 minut. 
Smacznego!


19 August 2012

kruche ciasto z malinami i lekką budyniową pianką


Jestem pewnie jedną z ostatnich osób w kulinarnej blogosferze, które nie upiekły do tej pory tego ciasta, tak więc nadszedł czas i na mnie. I cóż powiem? Pyszne! Kruchy spód i cudownie lekka budyniowa pianka z owocami! Jak dla mnie - rewelacja! I co najważniejsze, wcale nie jest trudne w wykonaniu, możnaby też maliny zastąpić malinami mrożonymi, borówkami, a pewnie i nawet małymi truskawkami. Z braku formy prostokątnej, upiekłam w tortownicy i wyszło mi coś na kształt torcika owocowego. Przepis znalazłam u Eweny, a oryginał o ile się orientuję jest Dorotus.

Kruche ciasto z malinami i lekką budyniową pianką

ciasto:
2 i 1/2 szklanki mąki
250 g masła zimnego
2 łyżeczki (płaskie) proszku do pieczenia
3 łyżki cukru pudru
5 żółtek

budyniowa pianka:
5 białęk
1 szklanka drobnegp cukru do wypieków
1-2 łyżki cukru waniliowego
2 budynie waniliowe (bez cukru!)
1/2 szklanki oleju

ok 500 g malin
cukier puder po posyania po upieczeniu

Zimne masło kroimy w kostkę, mieszamy z pozostałymi składnikami i wyrabiamy (użyłam miksera - rzystawka "hak") W razie potrzeby dodajemy 1-2 łyżki wody (ja nie dodawałam). Ciasto dzielimy na 2 części 60 % i 40 %. Zawijamy je osobno w folię spożywczą i wkładamy do zamrażalnika (można na dzień wcześniej przygotować). 
Tortownicę (28-30 cm średniy, lub formę prostokątną 33 x 20 cm) smarujemy masłem i wykładamy spód papierem do pieczenia. Większy kawałek ciasta ścieramy na tarce (duże oczka), wykładamy spód tortownicy i delikatnie przyklepujemy palcami. Pieczemy 20 minut w 180 C.
Gdy podpieczony spód przestygnie ubijamy białka na sztywno, dodajemy stopniowo cukier cały czas ubijając, cukier waniliowy i na końcu stopniowo budyń (proszek). Ubijamy aż cukier i budyń dokładnie się rozpuszczą. Wlewamy powoli olej, ubijamy do wymieszania się skłądników. Budyniową piankę przekładamy na podpieczony spód, wyrównujemy szpatułką, układamy owoce i lekko wpychamy je w piankę. Na wierzch ścieramy mniejszą część zamrożonego ciasta. Pieczemy w 180 C 35-40 minut. Gdy przestygnie posypujemy cukrem pudrem. Gotowe!



17 August 2012

Sobotnie bułeczki Izy


Pyszne, mięciutkie bułeczki, które znalazłam u Izy. Wyszły świetnie! Upiekłam je co prawda w czwartek, ale smakują zupełnie, jakby były upieczone w sobotę ;-)
Przygotowałam z połowy porcji, wyszło mi 10 bułeczek.

Sobotnie bułeczki Izy

20 g drożdży
30 g letniej wody
210 g ciepłego mleka
2 łyżki masła
1 jajko
1 łyżka cukru
1 łyżeczka soli
3 szklanki mąki pszennej chlebowej (ok. 450 g)

Drożdże mieszamy z wodą oraz paroma łayżkami mąki, odstawiamy by wyrosły. Pozostałe składniki wrzucamy do miksera, dodajemy zaczyn drożdżowy i miksujemy (hakiem) około 8 minut na 2 biegu aż ciasto będzie dobrze wyrobione i elastyczne. Przykrywamy miskę i zostawiamy ciasto aż podwoi swoją objętość (ok. 45-60 minut). Po tym czasie przenosimy ciasto na stolnicę i dzielimy na 10 częśći (po około 80 g każda). Formujemy okrągłe bułeczki i układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Przykrywamy i ponownie zostawiamy do wyrośnięcia. Gotowe bułeczki można wysmarować po wierzchu jajkiem lub mlekiem (posmarowałam mlekiem) i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 190 C. Pieczemy 20-25 minut aż bułeczki nabiorą pięknego koloru. Bułeczki studzimy na kratce. Gotowe!


15 August 2012

Niemieckie ciasto ze śliwkami


To kolejne szybkie i bardzo smaczne ciasto. Przepadam za ciastami z owocami, mój mąż też, zwłaszcza latem przyjemnie jest zjeść kawałek do herbaty. Przepis nalazłam u Eweny tutaj, nieco zmieniłam proporcje, bo moja foremka jest mniejsza. 

Niemieckie ciasto ze śliwkami

135 g masła w temperaturze pokojowej
120 g cukru
3 jajka
1 łyżka cukru waniliowego 
165 g mąki
1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
około 8 śliwek
cukier puder by posypać po wierzchu

Piekarnik nagrzewamy do 180 C. Ucieramy masło z cukrem i cukrem waniliowym aż stanie się jasne i puszyste. Mieszamy mąkę z proszkiem do pieczenia. Dodajemy do masła jajka oraz mąkę ciągle ucierając. Przekładamy do przygotowanej foremki (20x20 cm), układamy na wierzchu śliwki i pieczemy ok. 30 minut. Sprawdzamy patyczkiem. Gdy przestygnie posypujemy cukrem pudrem.


11 August 2012

pysznie kruche Whittingham Buttons


Ostatnio wzięło mnie na ciasteczka :-) W książce "The National Trust Traditional Recipe Book" znalazłam sporo ciekawych przepisów, w tym kilka na ciasteczka. Whittingham Buttons możnaby przetłumaczyć jako "Guziczki z Whittingham". Są rewelacyjnie kruche, maślane, rozpływają się w ustach. Chyba najlpesze ciasteczka jakie ostatnio upiekłam. Niebezpiecznie szybko znikają...

Whittingham Buttons
ok 14-16 ciasteczek

175 g masła w temperaturze pokojowej
75 g cukru pudru
175 g mąki
50 g "custard powder", myślę, że śmiało można zastąpić naszym budyniem śmietankowym lub waniliowym (bez cukru!)

Masło ucieramy z cukrem aż uzystamy jasną puszystą konsystencję. Dodajemy mąkę i "custard powder"/budyń, mieszamy i szybko zagniatamy w kulę. Moje ciasto wyszło dosyć luźne, więc włożyłam je do lodówki na godzinkę by ułatwić sobie formowanie ciasteczek. Nagrzewamy piekarnik do 180 C. Blachę przykrywamy papierem do pieczenia i formujemy ciasteczka. Obrywamy kawałki ciasta wielkości orzecha włoskiego, formujemy kulkę, kładziemy na blasze i delikatnie rozpłaszczamy. W przygotowanych ciasteczkach robimy dziurki patyczkiem. Pieczemy ok 10-15 minut, aż ciasteczka będą miały lekko złoty kolor. Po wyjęciu z piekarnika delikatnie przenosimy łopatką na kratkę by wystygły. Przechowujemy w szczelnym pudełku.




9 August 2012

Shrewsbury Biscuits


Smaczne, szybkie ciasteczka, doskonałe do kawy czy herbaty. Przepis znalazłam w książce "The National Trust Traditional Recipe Book". Ich historia sięga bardzo dawnych czasów. Pierwszy raz wspomniano o nich  w 1561 roku, lecz zapewne pieczone były znacznie wcześniej. Stały się słynne dzięki piekarzowi o nazwisku Palin, który miał w Shrewsbury sklep ze swoimi wypiekami na przełomie  XVIII/XIX wieku. Z przepisu wychodzi około 20 ciasteczek

Shrewsbury Buiscuits

50 g masła w temperaturze pokojowej
50 g cukru
1 jajko
50 g currants - bardzo małych ciemnych rodzynek
175 g mąki
1/2 łyżeczki mieszanki przypraw "mixed spice", można użyć przyprawy do pierników
drobny cukier do posypania po wierzchu

Nagrzewamy piekarnik do 190 C. Masło ucieramy z cukrem aż otrzymamy puszystą masę. Dodajemy jajko, dokładnie ucieramy, dodajemy mąkę z przyprawą, rodzynki i szybko zagniatamy do otrzymania kuli. Wałkujemy na posypanej mąką stolnicy, by otrzymać ciasto ok.5 mm grubości. Wycinamy kółka około 6 cm średnicy i układamy ciasteczka na blasze pokrytej papierem do pieczenia. Wkładamy do piekarnika, po 5 minutach wyciągamy i posypujemy po wierzchu drobnym cukrem, wkładamy do piekarnika ponownie i pieczemy dalsze 10-12 minut aż będą delikatnie złociste. Wyciągamy i po przestygnięciu przechowujemy w szczelnym pudełku. Gotowe!

4 August 2012

Mini-palmiery bazyliowe


Dziś superprosty przepis na mini palmiery zainspirowany programem Lorraine Pascale. Świetne na szybką przekąskę, lub na imprezę. Do tego po raz pierwszy wykorzystałam mój nowy obiektyw :-) 

Mini-palmiery bazyliowe

1 opakowanie ciasta francuskiego
bardzo duży pęczek bazylii 
garść orzechów włoskich
szczypta soli
2 łyżki oliwy
10 suszonych na słońcu pomidorów (w oliwie)
1 jajko rozbełtane

Listki bazylii myjemy, delikatnie osuszamy i wkładamy do blendera. Miksujemy aż się dobrze rozdrobnią. Dodajemy orzechy, oliwę i szczyptę soli, miksujemy jeszcze chwilę. Ciasto rozwijamy i pokrywamy jego powierzchnię pastą bazyliową. Pomidory osączamy z oliwy i siekamy po czym układamy równomiernie na cieście. Szersze boki zwijamy z obu stron. Całość owijamy papierem i wkłądamy do lodówki na godzinę. Nagrzewamy piekarnik do ok. 190 C. Wyciągamy schłodzone ciasto , odwijamy papier i kroimy ostrym nożem na około 1 cm plastry i układamy je na blasze pokrytej papierem do pieczenia. Smarujemy po wierzchu rozbełtanym jajkiem. Pieczemu około 17-20 minut aż palmiery lekko się zezłocą. Studzimy i podajemy! Smacznego!










2 August 2012

Bułeczki z bazylią


Dziś proponuję aromatyczne "zielone" bułeczki :-) Lubię świeże bułki na śniadanie, więc przygotowałam ciasto wieczorem i wstawiłam do lodówki do wyrośnięcia na noc. Rano tylko uformowałam bułeczki i gdy wyrosły, upiekłam. Nie tylko mają ciekawy zielonkawy kolor, ale też pięknie pachną bazylią i świetnie się komponują z serem (białym czy żółtym), wędliną czy po prostu z pomidorem.

Bułeczki z bazylią

500 g mąki pszennej chlebowej
10 g świeżych drożdży
340 g wody
10 g soli
1 łyżka oliwy z oliwek extra vergine
duży pęczek świeżej bazylii
mleko lub rozbełtane jajko do posmarowania

Rozpuszczamy drożdże w wodzie z oliwą i dodajemy do mąki z solą. Wyrabiamy gładkie ciasto tak długo aż rozwinie się gluten  lub kilka minut hakiem do ciasta w mikserze planetarnym). Listki bazylii myjemy, osuszamy i wrzucamy do blendera. Miksujemy na pure i dodajemy do ciasta, wyrabiamy jeszcze parę minut aż bazylia równomiernie wymiesza się z ciastem. Odstawiamy w przykrytej misce do wyrośnięcia na około godzinę. Ja od razu włożyłam miskę na noc do lodówki. Formujemy bułeczki (po około 75-80 g), powinno wyjść 12 małych bułeczek. Układamy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i przykrywamy lnianą ściereczką. Zostawiamy aż wyrosną (podwoją swoją objętość). Nagrzewamy w międzyczasie piekarnik do ok. 200 C. Gotowe bułeczki smarujemy jajkiem/mlekiem i pieczemy około 15-20 minut, aż lekko się zezłocą.