Showing posts with label desery. Show all posts
Showing posts with label desery. Show all posts

31 May 2014

Scony z River Cottage na niedzielny podwieczorek


Ostatnio parę razy piekłam scony według przepisu z River Cottage. Bardzo pyszne, zwłaszcza z dżemem truskawkowym i angielską śmietaną "clotted cream" (lepiej nie wiedzieć ile ma kalorii). Scony przygotowuje się bardzo szybko i są świetne jeszcze ciepłe do popołudniowej kawy czy herbaty.

Scony z River Cottage

300 gr mąki pszennej np. tortowej
2 łyżeczki (płaskie) proszku do pieczenia
szczypta soli
75 gr masła w temperaturze pokojowej
50 gr drobnego cukru do wypieków
1 średnie jajko
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
120 ml tłustej śmietanki
+ odrobina mleka do posmarowania po wierzchu

Wszystkie składniki umieszczamy w naczyniu, wyrabiamy ręką i przekładamy na stolnicę. Wałkujemy ciasto na grubość ok 3 cm. Wykrawamy kółka ok 7 cm średnicy i przekładamy na blachę przykrytą papierem do pieczenia. Powinniśmy otrzymać ok. 8 sztuk. Scony smarujemy z wierzchu mlekiem i blachę wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 C. Pieczemy ok. 15 minut aż skony pięknie wyrosną i zezłocą się z wierzchu.

9 June 2013

Galaretka z rabarbaru dla dorosłych


Nie mogłam przejść obojętnie obok cudnego rabarbaru sprzedawanego przez sympatycznego pana na placu i kupiłam dwie duże wiązki. Pogoda przez ostatnie tygodnie pewnie bardziej zachęcała do pieczenia ciast i przygotowania deserów raczej na gorąco niż na zimno, zdecydowałam się więc i na ciasto i na galaretkę, pyszny duet rabarbarowy :-) Galaretka jest aromatyczna, pachnąca, lekko cierpka, świetna na gorące dni, które mam nadzieję wkrótce nadejdą :-)

Galaretka z rabarbaru

500 gr rabarbaru
400 ml wody
100 gr cukru
żelatyna
4 łyżki wódki
1 łyżka likieru Cointreau

Rabarbar myjemy, kroimy na kawałki ok. 2 cm długości, wrzucamy do rondelka (kilka kawałków odkładamy do dekoracji), zalewamy wodą, dodajemy cukru i gotujemy kilka minut. Następnie odcedzamy, mierzymy ilość płynu i dodajemy odpowiednią ilośc żelatyny, mieszamy dokładnie aż do rozpuszczenia żelatyny, dodajemy wódkę i likier i przelewamy do naczyń, w których chcemy galaretkę podawać. Studzimy, schładzamy w lodówce przed podaniem. W międzyczasie kawałki rabarbaru, które zostawilismy do dekoracji umieszczamy na blasze, skrapiamy wodą, posypujemy cukrem i pieczemy w piekarniku w  200 C około 8-10 minut aż kawałki rabarabaru będa miękkie. Ostudzone kawałki umieszczamy na schłodzonej galaretce dla dekoracji.



23 September 2012

Tiramisu


To jest moje pierwsze podejście do słynnego deseru :-) Tiramisu to klasyka i jeden z najlepszych deserów jaki można sobie wyobrazić. W Krakowie można zjeść pyszne tiramisu w restauracji Al Dente, przygotowane oczywiście przez Włocha. Słodycz kremu przełamana jest gorzką aromatyczną kawą, jak dla mnie rewelacja! Mój wyszedł pysznie, choć muszę popracować nad bardziej artystycznym układaniem namoczonych w kawie biszkoptów na zmianę z kremem. Swoje tiramisu przygotowałam z przepisu stąd.

Tiramisu

3 duże jajka
100 g drobnego cukru
125 g serka mascarpone
125 ml śmietanki 30-36 %
szklanka mocnego, dobrego espresso
100 ml wina Marsala lub 50 ml mocniejszego alkoholu (np likieru Amaretto)
ok. 20 biszkoptów typu savoiardi
kakao w pudrze do posypania

W dużej misce mikserem ubijamy żółtka z cukrem aż powstanie jasny krem. Dodajemy serek mascarpone i mieszamy. W innej misce ubijamy śmietanę na sztywno i delikatnie mieszamy z masą jajeczno-serową. W osobnej misce ubijamy białka na sztywno i mieszamy z kremem. Przygotowujemy kawę, mieszamy z winem/likierem. W misce lub w pucharkach układamy krem na przemian z namoczonymi w kawie biszkoptami, kończymy warstwą kremu. Wstawiamy do lodówki. Przed podaniem posypujemy po wierzchu kakao. Gotowe!





11 September 2012

Zapiekane nektarynki z jogurtowym kremem waniliowym


Kilka dni temu wypatrzyłam u Kass świetny pomysł na brzoskwinie. Miałam akurat w domu nektarynki, dodałam "chudszy" krem (u była Kass bita śmietana) i mogliśmy się delektować cudownie słodkimi, pachnącymi owocami! Rewelacyjny deser na letnie popołudnie!

Nektarynki zapiekane z jogurtowym kremem waniliowym

6 nektarynek
2 łyżki miodu
duża garść orzechów włoskich
odrobina masła

jogurtowy krem waniliowy:
1 duży jogurt naturalny (użyłam jogurtu greckiego)
2 łyżki miodu
1 laska wanilii

Nektarynki myjemy i kroimy na ćwiartki (pestki wyrzucamy). Ceramiczną formę smarujemy masłem, układamy nektarynki, posypujemy orzechami i polewamy miodem. Zapiekamy w 200 C ok. 25-30 minut - aż owocę będą miękkie. W tym czasie przygotowujemy krem. Jogurt mieszamy z miodem. Laskę wanilii przekrawamy wzdłuż na pół i wyciągamy nożem nasionka wanilii. Dodajemy je do jogurtu, wszystko mieszamy i wkładamy do lodówki. Gdy nektarynki są upieczone, przekładamy je od razu na talerze i polewamy kremem jogurtowym. Gotowe!




29 July 2012

Pavlowa leśna na domowej bezie


Po raz pierwszy w życiu upiekłam bezę! I zachwyciła mnie! Nie tylko wygląda pięknie, ale jest przepyszna - krucha, delikatna i rozpływa się w ustach! Kupna beza przy domowej to jakiś badziew kompletny, styropian. Nigdy już nie kupię bezy w sklepie, tylko sobie upiekę :-) Pracy nie ma wcale dużo, trzeba tylko poczekać cierpliwie aż się upiecze i wysuszy. I gotowe! Przepis zaczerplnęłam z książki "Jajka" M. Roux.

Pawlowa leśna

beza:
6 białek
180 g drobnego cukru do wypieków
180 g cukru pudru

400 ml śmietanki kremówki 36 %
1 łyżka cukru pudru

owoce: maliny, borówki...

Ubijamy białka na sztywno i po trochu dodajemy drobny cukier stale ubijając. Na koniec dodajemy cukier puder i mieszamy dokładnie.
Blachę wykładamy papierem do pieczenia, wykładamy ubite białka i delikatnie rozprowadzamy szpatułką by utworzyć okrąg ok. 25-30 cm średnicy (beza nie może być zbyt cienka). 
Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 150 C na 30 minut. Po tym czasie skręcamy temperaturę do 120 C i pieczemy kolejne 45 minut. Bezę najlepiej piec z termoobiegiem. Pozostawiamy do wystygnięcia. Delikatnie odklejamy papier i przekładamy bezę na talerz. Bezę można przechowywać do 2 dni w szczelnym pojemniku.
Ubijamy śmietanę, na koniec dodajemy cukier puder i ubijamy jeszcze chwilkę. Śmietanę przekładamy szpatułką na bezę, delikatnie rozprowadzamy. Posypujemy po wierzchu owocami. Podajemy od razu.
Smacznego!

A poniżej gotowa beza, prosto z piekarnika!








15 July 2012

tarta z kremem waniliowym i owocami


Od kilku dni chodziła za mną tarta z kremem waniliowym i owocami, no to proszę, jest! Przepis na krem według Michela Roux, a do tego zwyczajny kruchy spód i owoce sezonowe, u mnie kolorowa mieszanka. Pyszna!!! Już praktycznie zniknęła i pewnie za tydzień znów podobna przygotuję! Oczywiście można sobie z tego przepisu przygotować malutkie tartletki :-)



Tarta z kremem waniliowym i owocami

kruchy spód:
250 g mąki tortowej
130 g masła
35 g cukru pudru
nieco bardzo zimnej wody

krem waniliowy:
6 żółtek
125 g drobnego cukru do wypieków
40 g mąki
500 ml mleka
1 laska wanilii

owoce do położenia na tartę:
szklanka malin
szklanka borówek
kilka malutkich moreli
lub jakie kto lubi!

Najpierw przygotujemy spód do tarty. Najpierw wrzucamy do malaksera mąkę, masło i cukier puder, miksujemy aż składniki się połączą i powstaną drobniutkie grudki. Wciąż miksując dolewamy zimnej wody, niewiele, około 1/5 - 1/4 szklanki i miksujemy aż składniki ciasta się połączą i powstanie kula. Wykładamy ją na opruszoną mąką stolnicę, formujemy kulkę, zawijamy w folię do żywności i wkładamy na 1 godzinę do lodówki. Po godzinie wałkujemy ciasto dosyć cienko i wykładamy nim formę wysmarowaną wcześniej masłem. Nakłuwamy widelcem i wkładamy na około 30 minut do lodówki. Nagrzewamy piekarnik do 170 C, tartę przykrywamy papierem do pieczenia i wykładamy na papier ceramiczne kulki (lub ryż czy fasolę) dla obciążenia. Pieczemy około 10 minut po czym ściągamy delikatnie papier i kulki i dopiekamy jeszcze ok 15 minut aż ciasto będzie upieczone i złociste. Wyciągamy tartę i pozostawiamy do wystygnięcia. 
W tym czasie przygotowujemy krem. Ubijamy trzepaczką/mikserem żółtka, 40 g cukru aż powstanie jasny, gładki krem. Dodajemy mąkę, chwilę ubijamy. Pogrzewamy mleko z resztą cukru oraz przekrojoną wzdłuż laską wanilii i jak się zagotuje to powoli zalewamy nim żółtka ubijając bez przerwy aż wszystko się dobrze połączy. Przelewamy nasz krem do rondelka i zagotowujemy  na średnim ogniu mieszając (by się nam nie przypalił) i gotujemy na małym ogniu 2 minuty. Gotowy krem przelewamy do wystudzonego spodu tarty (wanilię wyciągamy) i zostawiamy do wystudzenia. Na koniec układamy na wierzch owoce i całość wkładamy do lodówki na 1-2 godziny by krem dobrze stężał. Gotowe!












10 June 2012

mus truskawkowy


Kocham truskawki i mogę je jeść w nieograniczonych niemalże ilościach i pod każdą postacią :-) 
Mus truskawkowy to taki mój spontaniczny wytwór na wczorajszy deser. Wszedł rewelacyjnie!!! Lekki, puszysty, mocno truskawkowy! Doskonały na gorący letni dzień :-)



Mus truskawkowy
4 porcje

ok. 400 g świeżych truskawek
5-6 łyżek cukru pudru
10 g żelatyny
200 ml śmietanki 30-36 %

Truskawki obieramy, odkładamy parę do dekoracji a resztę miksujemy dokładnie w blenderze, dodajemy cukier i miksujemy by się dobrze wymieszał z masą truskawkową. Żelatynę rozpuszczamy w 1/2 szklanki wrzątku i mieszamy z truskawkami. Osobno ubijamy bitą śmietanę na sztywno i na koniec mieszamy z truskawkami. Nakładamy do pucharków lub szklaneczek i wkładamy do lodówki. Przed podaniem dekorujemy pozostawionymi truskawkami i ewentualnie listkiem mięty. Gotowe!


3 May 2012

Pavlowa inaczej


Jest to wariacja słynnego deseru, powiem szczerze, że bardzo udana! Przepis z "Kuchni", ekspresowy w wykonaniu, a jaki pyszny!!! Pure ze śliwek namoczonych w rumie po wymieszaniu z bitą smietaną daje nie tylko świetny efekt smakowy, ale również nadaje śmietanie konsystencję niemalże kremową. Do deseru najlepiej pasują kwaskowate owoce - maliny, jeżyny, borówki czy truskawki.

Pavlowa inaczej

1-2 blaty bezowe
300-400 ml śmietanki 30-36 %
parę łyżek cukru pudru (według uznania)
100 g suszonych sliwek kalifornijskich
50 ml dobrego rumu
owoce leśne lub truskawki

Dzień wcześniej zalewamy śliwki rumem i zostawiamy by nasiąkły alkoholem. Ubijamy śmietankę z cukrem puderm na sztywno. Śliwki wraz z pozostałym alkoholem miksujemy w blenderze na pure i dodajemy do ubitej śmietany. Mieszamy dokładnie i delikatnie wykładamy na bezowy blat. Jeśli chcemy by torcik był piętrowy to dzielimy śmietanę na pół i odpowiednio smarujemy blaty bezowe. Na wierzchu układamy maliny i borówki lub truskawki. Do czasu podania przechowujemy w lodówce. Gotowe!


23 September 2011

figi z serkiem mascarpone


Sezon na figi w pełni i trudno im się oprzeć. To taki niepozorny z zewenątrz owoc, który kryje ekscytujące, słodkie i bardzo kolorowe wnętrze. W zeszłym roku zajadaliśmy się nimi bez niczego, zrobiłam nawet pyszniutki dżem. W tym roku nasze pierwsze figi postanowiłam troszkę "podrasować" ;-) I oto wyszedł rewelacyjny, pięknie wyglądający, a przede wszystkim prosty deser. Gorąco polecam!
To chwilowo ostatni wpis kulinarny. Jutro ruszamy do słonecznej Italii! Zamierzamy spędzić dwa tygodnie odkrywając uroki, głównie Ligurii i Toskanii, w tym oczywiście kulinarne. Mam nadzieję, że uda mi się umieścić kilka wpisów-relacji z naszej podróży. Już liczę godziny do wyjazdu!

Figi z serkiem mascarpone

4 świeże figi (koniecznie dojżałe)
3 łyżki serka mascarpone
3 łyżki miodu (np. lipowego), lekko podgrzanego do płynnej konsystencji
2 garście orzechów włoskich
szczypta świeżo zmielonej gałki muszkatołowej

Figi myjemy i delikatnie wycieramy. Odkrawamy ogonek i nacinamy na krzyż tak by można je łatwo rozłożyć. Orzechy tostujemy na patelni aż się lekko zrumienią (cały czas mieszając). Mascarpone mieszamy z 1 łyżką miodu. Do każdej figi nakładamy po 1 łyżce serka, posypujemy orzechami i polewamy niewielką ilością płynnego miodu. Całość posypujemy świeżo startą gałką muszkatołową. Podajemy od razu.




8 September 2011

angielki deser "Trifle" i jak tu nie kochać jamnika...


Często u nas gości ten prosty i bardzo smaczny deser. Wersja poniżej może nie jest w 100 % klasyczna lecz tak właśnie nauczył mnie mój mąż przygotowywać "trifle". Świetny na lato, najlepiej schłodzony parę godzin w lodówce. 
Z braku czasu wpis ten czekał kilka dni, zatem i krótka fotorelacja z krakowskiego wyjątkowego Marszu Jamników jest opóźniona. Ostatniej niedzieli mieliśmy w Krakowie piękną pogodę i z przyjemnością wybrałam się w południe na Rynek, by zobaczyć dziesiątki jamników. Mam ogromną słabość do tych długich piesków, bo jak tu nie kochać jamnika! Ta doroczna impreza ściąga rzesze fanów czworonogów, niektórzy przyjeżdżają z bardzo daleka. Wszystko zaczyna się od hejnału, po którym wyruszają jamniki wraz z właścicielami w pochodzie z Barbakanu na Rynek. Tam nagradzane są prace literackie i plastyczne, których bohaterami są jamniki i wybierany jest najpiękniejszy i najbardziej oryginalny kostium. Tak więc były jamniki: diabełki, strażacy, policjanci, panna młoda, kominiarz, pirat, czerwony kapturek i wiele, wiele innych. Nawet niektórzy właściciele się poprzebierali. Mnie najbardziej podobał się jamnik-krakowiak :-). Za rok pojawią się znowu więc serdecznie zapraszam do Krakowa!

Trifle

50 g biszkoptów (typu savoiardi)
1 galaretka owocowa (tutaj pomarańczowa)
1 mała puszka mieszanych owoców (tutaj ananas)
2-3 łyżki sherry (lub innego alkoholu, opcjonalnie)
500 ml mleka
1 opakowanie budyniu śmietankowego/waniliowego
250 ml śmietanki 30-36%
2 łyżki cukru pudru

Trifle możemy przygotowywać w jednej większej salaterce lub w pucharkach, u mnie w jednej dużej salaterce. Najpierw łamiemy biszkopty na 2-3 części każdy. Można je na chwilę zanurzyć w alkoholu lub syropie z owoców lub od razu umieścić w salaterce. Dodajemy owoce (jeśli są duże - kroimy na mniejsze kawałki), część można zostawić do udekorowania przed podaniem. Przygotowujemy galaretkę i po jej przestudzeniu dolewamy sherry (opcjonalnie) i wlewamy do salaterki. Umieszczamy w lodówce aż galaretka stężeje. Przygotowujemy w międzyczasie budyń, również go studzimy, mieszając by nie utwożył nam się kożuszek. Gdy galaretka zastygnie wlewamy na wierzch budyń. Ponownie schładzamy w lodówce. Przed podaniem ubijamy śmietanę z  cukrem puderem i przekładamy na budyń. Można udekorować pozostałymi owocami lub posypać posypką czekoladową. Gotowe!




Marszowi towarzyszyła oczywiście orkiestra!


Niektóre pieski szły wraz z właścicielami.


A niektóre były niesione...

31 August 2011

sernik na zimno z malinami, doskonały na gorące dni!


Sernik na zimno jest idealny na gorące dni. Szybki, prosty, cóż więcej chcieć. No a do tego bardzo smaczny i lekki! Tym razem uprościłam maksymalnie przepis, dodałam maliny i galaretkę malinową, choć oczywiście przy wyborze owoców i galaretki jest zupełna dowolność - co kto lubi :-)

Sernik na zimno z malinami

150 g biszkoptów
100 g masła
1 kg serka waniliowego homogenizowanego
20 g żelatyny
1/2 szklanki gorącej wody
pudełko świeżych malin lub innych owoców
2 galaretki owocowe (malinowe)

Biszkopty kruszymy do szklanej miski, masło rozpuszczamy i zalweamy nim pokruszone biszkopty. Ręką dokłądnie wszystko mieszamy i następnie przesypujemy do tortownicy (ok. 26 cm). Dokładnie ugniatamy palcami by nasz biszkoptowy spód dokładnie przylegał do formy. 
Serki waniliowe przekładamy do miski, żelatynę rozpuszczamy w gorącej wodzie i chwilę studzimy. Gdy będzie letnia przelewamy ją do serków miksując jednocześnie, tak by żelatyna dobrze się rozprowadziła po całej masie. Serek przekładamy do tortownicy i wkładamy do lodówki na parę godzin. Gdy ser stężeje kładziemy na wierzch owoce. Przygotowujemy jedną galaretkę według przepisu (ja używam mniej wody - ok 400 ml) i gdy nam przestygnie delikatnie wylewamy na wierzch sernika i ponownie wkłądamy do lodówki. Gdy galaretka stężeje przygotowujemy kolejną i gdy przestygnie wylewamy na wierzch. Robienie galaretki "na raty" umożliwi nam przykrycie dokładne owoców galaretką, ponieważ bardzo często lubią one wypływać na powierzchnię, druga warstwa galaretki sprawi, że będą ładnie umiejscowione w środku.
Sernik przechowujemy w lodówce i serwujemy schłodzony.



15 August 2011

śmietankowo-brzoskwiniowy deser na lato


To szybki i bardzo smaczny letni deser, do którego można wykorzystać różne sezonowe owoce, u mnie padło na brzoskwinie, ale byłby świetny z truskawkami, malinami czy borówkami :-)

Śmietankowo-brzoskwiniowy deser letni

500 ml śmietanki 30 % (lub 18%)
1/2 szklanki cukru pudru
15 g żelatyny
1/2 szklanki gorącego mleka lub wody
2 brzoskwinie, sparzone i obrane ze skórki (lub z puszki) + owoce do dekoracji

Obrane brzoskwinie kroimy na kawałki, wkładamy do blendera dodajemy cukier puder i miksujemy. 
Żelatynę zalewamy w miseczce wrzącą wodą lub mlekiem i mieszamy dokładnie aż się rozpuści. Wówczas przelewamy śmietankę do rondelka, dodajemy rozpuszczoną żelatynę, dokładnie mieszamy, dodajemy zmiksowane owoce i po zamieszaniu przelewamy do miseczek. Wkładamy do lodówki na parę godzin i gotowe! Przed podaniem wyciągamy naszą galaretkę śmietankową z miseczek i dekorujemy owocami. Smacznego!


30 July 2011

po angielskim słońcu deszcz w Krakowie i jak osłodzić sobie taki obrót spraw


Znów zaniedbałam blog przez dłuższą chwilę, a to z powodu kolejnego wyjazdu. Zupełnie nieplanowanie polecieliśmy na tydzień na Wyspy i choć większość czasu zajęło nam spotykanie się z rodziną i przyjaciółmi, to udało nam się na jeden dzień wybrać poza miasto i coś zwiedzić. W przeciwieństwie do Polski, w Anglii pogoda była piękna, słoneczna i cudownie było poszwędać się po paru starych miasteczkach. Zajechaliśmy do Alcester i położonego niedaleko Evesham (w hrabstwie Worcestershire - tak, to tam produkuje się słynny sos!). Parę zdjęć z naszej wycieczki na dole, a teraz czas przejść do konkretów czyli do pysznego, letniego deseru - panna cotty, w sam raz na osłodzenie chłodnych i deszczowych dni!

Panna Cotta

600 ml śmietanki 30 %
1 wanilia
1/2 szklanki cukru pudru
2-3 łyżeczki żelatyny
2-3 łyżki mleka

250 g malin
3 łyżki cukru pudru

Śmietanę przelewamy do rondelka, dodajemy cukier. Wanilię przekrawamy na pół, wyskrobujemy końcem noża ziarenka i wrzucamy ziarenka i laskę wanilii do śmietanki. Całość powoli zagotowujemy. W tym czasie sypiemy do małej miseczki żelatynę i zalewamy mlekiem. Gdy tylko śmietanka się zagotuje ściągamy ją z ognia i odstawiamy na 5-10 minut. Po tym czasie wyciągamy laskę wanilii i dodajemy namoczoną żelatynę. Całość dokładnie mieszamy. Panna cottę przelewamy do miseczek/foremek i po wystygnięciu wkładamy do lodówki na parę godzin. Przed podaniem zanurzamy miseczki/foremki na chwilę w gorącej wodzie co ułatwi nam wyjęcie panna cotty na talerzyk. Całośc polewamy świeżym sosem malinowym (maliny z cukrem miksujemy w malakserze). Gotowe!


A poniżej kilka zdjęć na naszego jednodniowego wypadu z Birmingham.