Showing posts with label Boże Narodzenie. Show all posts
Showing posts with label Boże Narodzenie. Show all posts

16 December 2018

Świąteczna nalewka


W tym roku postanowiłam przygotować na Boże Narodzenie aromatyczna świąteczną nalewkę. Dwa miesiące temu wrzuciłam do dużego słoja różne pyszności i teraz tylko zostało zlać do buteleczek i gotowe!

Nalewka świąteczna

Do dużego słoja wrzucamy:
100 gr rodzynek
100 gr suszonej żurawiny
100 gr suszonych śliwek
100 gr suszonych moreli
100 gr suszonych wiśni
100 gr suszonych fig
100 gr suszonych daktyli
100 gr orzechów włoskich
2 świeże pomarańcze pokrojone w plastry (wcześniej dobrze umyte i sparzone)
200 gr miodu (według uznania - do smaku)
kilka goździków
2 całe gwiazdki anyżku
2 laski cynamonu
1 litr wódki

Lekko zakręcamy i zostawiamy na co najmniej 6 tygodni. Po tym czasie zlewamy alkohol, przecedzamy przez ściereczkę i zlewamy do buteleczek. Gotowe.
Pyszne owoce można użyć do deserów :-)))

24 December 2013

Pyszna angielska pieczona szynka na Święta


Chciałabym, wszystkim tu zaglądającym, życzyć radosnych, spokojnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia i wielu wspaniałych kulinarnych kreacji w Nowym Roku!
Wraz z życzeniami przedstawiam dziś angielską klasykę świąteczną, bo indyk to nie jedyne danie przygotowywane w Wielkiej Brytanii na święta. Tak więc dziś będzie o szynce, nie takiej zupełnie zwyczajnej, bo gotowanej i pieczonej i podawanej na gorąco wraz z pieczonymi warzywami. Szynka taka nazywa się "gammon" i występuje w wersji zwyczajnej i wędzonej. Nasz "gammon" przyjechał z nami z Anglii jeszcze w listopadzie i oczywiście pozostały nam już tylko wspomnienia :-). Gotowe szynki, najczęściej bez kości, ale tradycyjnie oczywiście również z kością i koniecznie z tłuszczykiem i skórką, kupuje się gotowe, już odpowiednio zapeklowane i ewentualnie uwędzone i pozostaje jedynie ją ugotować i upiec. Poniżej klasyczny przepis na taką pachnąca, przepyszną szyneczkę :-)

Gammon - pieczona szynka na Święta

1 szynka (gammon) ok. 2 - 2,5 kg
1 cebula
1 marchewka
2 listki laurowe
6 ziarenek pieprzu
garść goździków

marynata:
2 łyżki miodu
2 łyżki ostrej angielskiej musztardy

Szynkę wkładamy do rondla z zimną wodą i zagotowujemy. Wyciągamy szynkę, wodę wylewamy i szynkę ponownie zalewamy w rondlu zimną wodą, tym razem dodajemy obraną cebulę,  obraną i pokrojoną na kilka kawałków marchewkę, listki laurowe, ziarenka pieprzu. Przykrywamy pokrywką i zagotowujemy. Skręcamy płomień i gotujemy 20 minut na każde pół kilo szynki, czyli w przypadku 2 kilogramowej szynki - 80 minut. Szynkę wyciągamy i odstawiamy na bok by chwilę przestygła. Rozgrzewamy piekarnik do 200 C. Delikatnie zdejmujemy cienką wierzchnią warstwę skóry, by pozostał nam cały tłuszczyk, delikatnie nacinamy tłuszcz nożem w kształt rombów i w każdy taki romb wbijamy goździki. Szynkę układamy na blasze do pieczenia i smarujemy połową marynaty (używając pędzelka). Szynkę wkładamy do piekarnika i pieczemy 10 minut, po tym czasie wyciągamy i smarujemy resztą marynaty, pieczemy kolejne 10-15 minut aż szynka nabierze pięknego rumianego koloru! Wyciągamy, odstawiamy na ok. 15 minut przed pokrojeniem i podaniem. Szynkę serwujemy najlepiej z pieczonymi warzywami, pokrojoną w dosyć cienkie plastry. Świetnie pasuje do niej nasza tradycyjna żurawina :-) Smacznego!

Szynka (gammon) w stanie surowym:


Szynka po ugotowaniu i po pierwszym smarowaniu marynatą:






Gotowa szynka już po upieczeniu :-)


29 December 2011

Wigilijny "Jaś"


Przez ostatnie lata moja dobra koleżanka Gosia zaprasza nas do siebie tuż po Świętach byśmy mogli delektować się daniami wigilijnymi przygotowanymi przez nią i jej mamę. Tak też było i w tym roku. Jedliśmy pysznego karpia w galarecie, zabielany barszcz z grzybami i uszkami, kaszę z grzybami, kapustę z grzybami oraz pyszną fasolę Jaś z klarowanym masłem. Fasola podbiła nasze serce od pierwszego razu i w końcu w tym roku i u nas pojawiła się na Wigilię. Najbardziej nam smakuje rozgnieciona widelcem i wymieszana z masłem. Mogę tylko powiedzieć, że to doznanie niemalże metafizyczne ;-)

Wigilijna fasola "Jaś" z klarowanym masłem

500 g suszonego jasia
sól
cukier
klarowane masło

Dzień przed gotowaniem fasoli musimy ją namoczyć na noc w zimnej wodzie. Rano odlewamy wodę, płuczemy fasolę i zalewamy świeżą wodą. Fasolę zagotowujemy, skręcamy ogień i dodajemy soli i troszkę cukru (ok. 1-2 łyżeczki). Gotujemy na bardzo małym ogniu aż fasola będzie miękka. Zostawiamy w wodzie z gotowania. Przed podaniem ponownie zagotowujemy. Fasolę odcedzamy i podajemy z gorącym klarowanym masłem do polania.
Jeżeli chcemy zagotowac tylko część fasoli, to po prostu odkładamy resztę w części wody z gotowania i przechowujemy w chłodnym miejscu (lodówce).

 

22 December 2011

Wesołych Świąt - Merry Christmas


W ostatnim tygodniu było cicho na moim blogu za to w kuchni wrze :-) Jak przed każdymi Świętami robię sobie już dwa tygodnie wcześniej listę tego co mam zrobić i kupić i sukcesywnie wykreślam załatwione sprawunki. Już dwa miesiące temu zaczęły się pierwsze przygotowania - przygotowałam jak co roku "mince meat" do pysznych angielskich świątecznych ciasteczek "mince pies", upiekłam też angielskie ciasto bożonarodzeniowe i przez ostatnie dwa miesiące "dokarmialiśmy" je regularnie pyszną aromatyczną brandy. Ugotowałam też na parze angielski Christmas Pudding i jutro czeka mnie już tylko "podgrzanie" go przez jedynie 2 godzinki ;-). Od dwóch tygodniu pieczemy "mince pies", wczoraj przygotowałam do nich pyszne masełko z brandy. To tylko część przygotowań na Święta, a konkretnie na jutrzejszy angielski Christmas Dinner. Dziś będzie u nas tradycyjnie śledź, barszcz z uszkami, ryba (nie karp), pierogi z kapustą i grzybami, kompot z suszu oraz pewna nowość wypatrzona u mojej dobrej koleżanki Gosi - fasola jaś ugotowana i podawana na gorąco polana pysznym gorącym sklarowanym masełkiem! Rewelacja! No a na deser będzie u nas nowe ciasto - makowe, do tego ciasteczka "mince pies" oraz Christmas Cake czyli angielskie ciasto bożonarodzeniowe.
A na koniec chciałabym wszytskim tu zaglądającym złożyć życzenia spokojnych, radosnych Świąt Bożego Narodzenia, oby wszystkie potrawy Wam się udały i smakowały przepysznie! No i wielu przygód kulinarnych w Nowym Roku!

29 November 2011

pikantny chutney buraczano-pomarańczowy


Ten smakowity chutney jest kolejną produkcją mojego męża podczas mojej nieobecności. Ma nie tylko piękny kolor ale i pysznie smakuje :-) Świetny na Święta do wędlin, szynki, pasztetów czy serów, a także do mięs na ciepło. Równie pyszny jest mój zeszłoroczny chutney Bożonarodzeniowy. Oba gorąco polecam miłośnikom pikantnych dodatków.
Przepis oryginalny tutaj.

Chutney buraczano-pomarańczowy

1,5 kg buraków, obranych i pokrojonych na drobną kostkę (ok. 0,5 cm)
3 cebule, posiekane
3 jabłka, obrane i starte
skórka starta z 3 pomarańczy
sok wyciśnięty z 3 pomarańczy
1 łyżka nasion kolendry
1 łyżka zmielonych goździków
1 łyżka zmielonego cynamonu
700 ml czerwonego octu winnego
700 g cukru

W dużym rondlu mieszamy wszystkie składniki i gotujemy ok. 1 godzinę na małym ogniu mieszając od czasu do czasu aż uzyskamy gęsty chutney i buraki będą ugotowane.
W międzyczasie przygotowujemy słoiki (należy je wysterylizować). Gotowy chutney przekładamy do słoików, zakręcamy i odstawiamy do wystygnięcia. Chutney powinien się "przegryzać" w słoiczkach ok. miesiąca. Po otwarciu słoiczka przechowujemy go w lodówce.
Pysznie smakuje z wędlinami, pasztetami czy z żółtym serem.




31 December 2010

Christmas Chutney


Bożonarodzeniowy chutney to moja ostatnia świąteczna propozycja. Przyznam, że zrobilismy go jeszcze w zeszlym roku i zupełnie o nim zapomniałam. Cierpliwie czekał sobie w spożarce i z ciekawością spróbowaliśmy go w te Święta. Chutney moim zdaniem świetnie pasuje do pasztetów lub do żółtych serów. Cieszę się, że mam jeszcze parę słoiczków, bo bardzo nam smakował :-).
Przepis znalazłam wieki temu na stronie BBC - Food Recipies.
Przy okazji tego ostatniego wpisu w Starym Roku życzę Wszystkim powodzenia w Nowym Roku, udanych wypieków i wielu inspiracji kulinarnych!

Christmas Chutney

450 g cebuli, posiekanej
5 łyżek wody
900 g jabłek - najlepiej reneta - obranych i pokrojonych w drobną kostkę
700 g gruszek, obranych i posiekanych
85 g daktyli posiekanych (bez pestki oczywiście)
570 g octu winnego z jabłek
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka mielonego cynamonu
1 łyżeczka mielnego pieprzu cayenne
225 g cukru

Cebulę i wode umieszczamy w dużym rondlu o grubym dnie, podsmażamy a      z cebula zmięknie. Dodajemy jabłka, gruszki i gotujemy 15-20 minut. Dodajemy następnie daktyle, sól, przyprawy i połowę octu winnego. Gotujemy mieszając od czasu do czasu aż chutney zgęstnieje.
Dodajemy cukier oraz resztę octu, mieszamy aż do rozpuszczenia cukru. Smażymy (mieszając co chwilę) aż uzyskamy gęsty chutney. Przekładamy do przygotowanych słoiczków, zamykamy i gotowe! Chutney powinien przegryzać się co najmniej 2 tygodnie.

28 December 2010

angielska klasyka świąteczna- Christmas Pudding z sosem rumowym


Angielski Christmas Pudding do tej pory kupowaliśmy najczęściej w M&S - już gotowy, jedynie należało go odpowiednio długo podgrzewać w mikrofalówce. Nie był zły, ale żeby poznać prawdziwy smak tego świątecznego deseru trzeba go przygotować samemu w domu. Tak więc jeszcze w marcu, w czasie naszej wizyty na wyspach zakupiłam ceramiczną formę około 1 litrowej pojemności - właśnie by przygotować pudding świąteczny ale też i inne puddingi (na razie czekaja na realizację;-)). W tym samym czasie, kiedy zabrałam się do ciasta bożonoarodzeniowego (2 miesiące temu), przygotowałam też i pudding, bo i on powinien jakiś czas dojżewać i się macerować. Według tradycji każdy z domowników powinien zamieszać puddning przed przełożeniem go do formy - zgodnie ze wskazówkami zegara. Przepis zaczerpnęłam z ulubionej książeczki mojego męża, z której korzystała też i jego mama - "Home Recipies" wydanej przez Be-Ro.
Puding należy dwukrotnie gotować na parze, najpierw w dniu przygotowywania i potem tuż przed podaniem. Do tego najlepiej jest przyrządzić prosty sos rumowy do polania i gotowe! Muszę przyznać, że domowy pudding jest o niebo lepszy od kupionego. Ogromnie nam smakował! Jest to rodzaj deseru, którego nie da się zjeść dużo na raz - podobnie jak i ciasta, można się więc nim delektować przez parę dni po Świętach.

Christmas Pudding

100 g mąki self raising flour - na ok. 150 g zwykłej mąki dajemy po 1/2 łyżeczki sody i proszku do pieczenia
szczypta soli
1/2 łyżeczki świeżo startej gałki muszkatołowej
1/2 łyżeczki mieszanki mixed spice (sprzedawana w Anglii w paczuszkach - składa się z cynamonu, nasion kolendry, kminku, gałki muszkatołowej, imbiru oraz goździków)
75 g łoju granulowanego (również do kupienia jedynie w Anglii - niestety)
100 g rodzzynek
100 g sułtanek
100 g currants okrągłych,malutkich, czarnych rodzynek
100 g miękkiego cukru brązowego (trzcinowego)
50 g mieszanej skórki kandyzowanej
skórka otarta z 1/2 cytryny
2 średnie jajka
2 łyżki brandy


Ceramiczną formę natłuszczamy dokładnie, wycinamy niewielkie kółko z papieru do pieczenia i umieszczamy na dnie (co ułatwi później wyjęcie puddingu gdy będzie już gotowy).
Do miski wsypujemy wszystkie suche składniki, mieszamy, dodajemy jajka, brandy i mieszamy dokładnie. Przekładamy następnie do przygotowanego wczesniej naczynia.


Na wierzch masy kładziemy papier do pieczenia (wycinamy odpowiednio duże kółko) i następnie całość przykrywamy folią aluminiową lub ściereczką lnianą i dokładnie obwiązujemy. Naczynie przekładamy do odpowiednio dużego rondla z podstawką do gotowania na parze, wlewamy na dno rondla wrzątek, przykrywamy i gotujemy 8 godzin (należy zaglądać i dolewać wody w miarę potrzeby).
Tak przygotowany puddning wyciągamy i zostawiamy do wystygnięcia (cały czas w naczyniu). Gdy ostygnie zdejmujemy mokrą ściereczkę i całość szczelnie zawijamy folią alumioniową i trzymamy do Świąt w chłodzie. Niektórzy co jakiś czas podlewają niewielką ilością brandy.
Przed podaniem znowu gotujemy pudding na parze (zawinięty w folię) przez kolejne 2 godziny. Wyciągamy, zdejmujemy folię i odwracamy na talerz. Powinien nam bez problemu wyjść z formy. Dla większego efektu można tuż przed podaniem polać brandy i wnieść do gości płonący. Podajemy najlepiej polany sosem rumowym (jak na zdjęciu u góry).

Sos rumowy (Delii)

75 g masła
60 g mąki
500 ml mleka
50 g cukru pudru
3-4 łyżki rumu (lub więcej jak kto lubi)

Do rondla wlewamy mleko, dodajemy masło i mąkę i mieszając zagotowujemy. Zmniejszamy ogień i dodajemy cukier. Gotujemy kilka minut stale mieszając, a na koniec wlewamy rum, całość mieszamy i sos gotowy!
Tak wygląda pudnning już po ugotowaniu:


A oto efekt końcowy!


25 December 2010

Traditional English Christmas Cake - tradycyjne angielskie ciasto bożonarodzeniowe


Po wczorajszych kuchennych trudach dziś mam chwilę odpoczynku. To mój mąż będzie się kulinarnie popisywał przygotowując angielski Christmas Dinner czyli obiad bożonarodzeniowy. Poza tradycyjnymi ciasteczkami mince pies, które robię od lat, a w zasadzie od czasu naszych pierwszych Świąt na swoim, w tym roku postanowiłam upiec też tradycyjne angielskie ciasto bożonarodzeniowe. Żałuję tylko, że tyle lat czekałam z tą decyzją bo ciasto jest niesamowite! Ma cudowny aromat, jest wilgotne (a jakby miało nie być jak od 2 miesięcy podlewane było regularnie raz na tydzień obficie dobrą brandy), ma bogate wnętrze i wygląda niesamowicie! Nigdy nie przypuszczałam, że uda mi sie upiec takie cudo i do tego tak pyszne! Wszystkich zachęcam do wypróbowania a z pewnością się uzależniciie już z pierwszym kęsem - jak to było w moim przypadku :-) Do przygotowania tego ciasta posłużyłam się przepisem Delii.
Ciasto upiekłam jeszcze w październiku - co podyktowane było moimi wyjazdami ale zasadniczo powinno się piec o ile mnie pamięć nie myli - w ostatnią niedzielę przed Adwentem. Potem zamyka się ciasto w szczelnym pojemniku i pamiętać tylko należy by raz na tydzień je otworzyć i polać paroma łyżkami dobrej brandy. Ciasto nabierze wilgoci i niesamowitego aromatu! Parę dni przed samymi Świętami przykrywa się je marcepanem oraz lukrem i gotowe!
Przepis na foremkę o 20 cm średnicy.

Christmas Cake

450 g currants (rodzaj rodzynek - małe i ciemne)
175 g sułtanek
175 g rodzynek
50 g kandyzowanych wiśni pokrojonych drobno
50 g mieszanej skórki kandyzowanej (pomarańcza, cytryna, lemonka)
3 łyżki brandy (jedynie do ciasta, później potrzeba więcej na dokarmianie)
225 g mąki
1/2 płaskiej łyżeczki soli
1/4 płaskiej łyżeczki świeżo startej gałki muszkatołowej
1/2 płaskiej łyżeczki mixed spice (mieszanki przypraw dostępnej w sprzedaży w UK)
225 g masła
225 g cukru
4 duże jajka
50 g migdałów, obranych i posiekanych
1 łyżka czarnej melasy
skórka otarta z 1 cytryny
skórka otarta z 1 pomarańczy

Dzień wcześniej mieszamy bakalie i skórkę kandyzowaną, polewamy 3 łyżkami brandy, mieszamy, przykrywamy szczelnie folią i zostawiamy na noc.
Na drugi dzień nagrzewamy piekarnik do 140 C. Odmierzamy wszystkie pozostałe składniki. Przesiewamy mąkę i przyprawy,  w osobnym naczyniu miksujemy masło z cukrem aż uzyskamy jasna kremową barwę. jajka rozbijamy w osobnej miseczce, mieszamy widelcem i dodajemy do masy maślanej po troszeczku, i miksując dokładnie. Następnie dodajemy makę i mieszamy delikatnie. Na koniec dodajemy bakalie nasączone brandy, migdały, melasę i otarta skórkę. Po wymieszaniu składników, przekładamy masę do foremki. Ja po wysmarowaniu tortownicy masłem wyłożyłam dno foremki papierem do pieczenia oraz wycięłam pasek szerszy niż wysokość formy do wyłożenia boków (na wszelki wypadek bo ciasto ładnie wyrasta i zapobiega to też przyklejeniu się do ciasta papieru którym całość przykryjemy na czas pieczenia). Na koniec przykrywamy formę sporym podwójnym papierem do pieczenia w którym pośrodku wycinamy otwór wielkości monety 50 gr. Papier chroni ciasto w czasie długego procesu pieczenia.
Pieczemy ciasto na dolnej półce około 4 i 1/2 do 4 i 3/4 godziny. Nie zaglądamy do ciasta wcześniej niż po 4 godzinach pieczenia! Ciasto sprawdzamy patyczkiem. W razie potrzeby pieczemy dodatkowe 30 minut. Po wyjęciu z piekarnika zostawiamy ciasto na pół godziny w foremce by nieco przestygło po czym wyciagamy z tortownicy i przenosimy na kratkę do całkowitego wystudzenia. Jak ostygnie robimy kilkanaście otworów na powierzchni ciasta używając wykałaczki. Polewamy 3-4 łyżkami brandy, zawijamy w papier do pieczenia, obwiązujemy sznureczkiem i przekładamy do szczelnego pudełka. Zamykamy i pamiętamy by co tydzień polać paroma łyżkami brandy.
Tak wygląda ciasto po upieczeniu i "dokarmianiu":


a tak przykryte warstwaa marcepanu:


no i efekt końcowy - ciasto przykryte lukrem:


i udekorowane!


23 December 2010

Święta i życzenia!


Święta zbliżyły się wielkimi krokami :-) Obicywałam sobie zamieścić kilka przepisów w tym tygodniu ale jak to bywa po prostu nie zdążyłam. Ale po Świętach nadrobię wszystko! A będzie o czym! Upiekłam po raz pierwszy cudowne angielski ciasto świąteczne (Christmas Cake) z którego jestem dumna jak paw! Przygotowałam również pierwszy raz prawdzimy Christmas Pudding (ceramiczne naczynie zakupiłam jeszcze w marcu!), oczywiście upiekłam już kilka tuzinów pyszniutkich mince pies i upiekę ich jeszcze sporo! Od paru dni spędzam sporo czasu w kuchni na przygotowaniach, dziś kulminacją było robienie pierogów z kapustą i grzybami oraz uszek. To lubię najbardziej bo gdy gotowe są uszka i pierogi - wiem na pewno, że Święta już tuż tuż! Jutro ugotuję barszcz, upiekę chałkę, a tuż przed kolacją zrobimy rybę (jak zwykle nie będzie karpia - w tym roku cieszyć się będziemy pstrągiem!).
Zanim jednak oddam się świętowaniu chciałabym wszystkim, którzy tu zaglądają, życzyć spokojnych rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia oraz radości i wielu kulinarnych doznań w Nowym Roku!


30 December 2009

Wigilijne pierogi z kapustą i grzybami



To już ostatni z moich Świątecznych przepisów, bo tyle udało mi się złapać na zdjęciach, reszta zniknęła bardzo szybko, a i też zmęczenie odebrało mi nieco zapał fotograficzny. Pierogi na zdjęciu, już  nieco zmaltretowane po pobycie w lodówce, bo wcześniej nie udało mi się ich sfotografować. Pierogi z kapustą i grzybami były u nas na Wigilii od zawsze i nie mogę sobie wyobrazić Świąt bez nich, zwłaszcza gdy zostanie ich trochę na następne dni i odsmażam je sobie na patelni - bardzo mi wtedy smakują popijane barszczykiem.
Przepis prosty, choć nieco czasochłonny.

Wigilijne pierogi z kapustą i grzybami


farsz:
2 kg świeżej kapusty
2 cebulki
50-70 g suszonych prawdziwków
masło
sól/pieprz

ciasto:
250 g mąki
1 jajko
łyżeczka masła
sól
woda

Kapustę myjemy, kroimy na ćwiartki, wykrawamy głąb i wkładamy do dużego rondla. Zalewamy osoloną wodą i gotujemy do miękkości (około 1 godziny). Odcedzamy kapustę następnie i zostawiamy na sicie do ostygnięci. Chłodną odciskamy dobrze w rękach z wody i mielimy w maszynce. Mieszamy z wcześniej namoczonymi, ugotowanymi i zmielonymi grzybami (jak na uszka). Na patelni smażymy na maśle drobno posiekaną cebulę aż stanie się szklista, dodajemy do kapusty i doprawiamy solą i pieprzem. Gotowy farsz przykrywamy i przygotowujemy ciasto jak na uszka czyli przesiewamy mąkę na stolnicę, dodajemy masło, szczyptę soli i jajko i nożem lub łopatką mieszamy składniki. Dolewamy po trochu zimnej wody i wyrabiamy ciasto by stało się elastyczne i dosyć zwarte. Ciasto wałkujemy dosyć cienko i wykrawamy kółka, które wypełniamy farszem i zalepiamy. Gotowe pierogi gotujemy w osolonej wodzie około 2-3 minuty od wypłynięcia. Przed podaniem polewamy nieco roztopionym masłem. Gotowe!



Kuchnia Świąteczna i Noworoczna 01.XII.2009 - 05.I.2010

29 December 2009

barszcz wigilijny





Dziś o barszczu, jednej z moich ulubionych zup. Ten wigilijny nieco różni się od codziennego, głównie aromatem grzybowym, ale też nie dodaję do niego żadnego bulionu ani rosołu czy wywaru warzywnego - cały jest na burakach!

Barszcz wigilijny

ok 1 litra kwasu buraczany (szczegóły na dole)
1 kg buraków
wywar z prawdziwków (który zostaje po gotowaniu grzybów na uszka)
sól/pieprz

W dużym rondlu zalewam wodą obrane i pokrojone na plastry buraki, dodaję troszkę soli i gotuję około 20 minut. Część buraków wyciągam (nie wszystkie by barszcz nie stracił koloru) i dolewam kwas buraczany oraz wywar z prawdziwków. Dodaję soli i pieprzu do smaku i gotowe.
Przed podaniem, gdy podgrzewamy barszcz należy zwrócić uwagę, by się nie zagotował. Moja Babcia twierdziła, że wtedy traci kolor i staje się matowy. Czy jest tak rzeczywiście nie wiem, bo stosuję się do wskazówek mojej Babci i jak dotąd barszcz wychodzi świetnie.
W razie potrzeby, jeśli jest mało kwaśny, można dodać troszkę kwasku cytrynowego lub soku ze świeżej cytryny.

Kwas buraczany

1-2 buraki
2-4 ząbki czosnku
kilka ziarenek ziela angielskiego
kilka ziarenek czarnego pieprzu
piętka chleba razowego na zakwasie

Buraki obieram i kroje na plastry. Wkładam do dużego słoja dodaję obrane ząbki czosnku oraz pieprz i ziele angielskie i całość zalewam letnią wodą. Na wierzch kładę piętkę chleba. Po paru dniach powinniśmy zauważyć fermentację (piankę na wierzchu). Można wyjąć wtedy piętkę i zostawić całość jeszcze na parę dni. Najlepiej spróbować czy jest już wystarczająco kwaśny. Cały proces zależy od temperatury w której buraczki nam fermentują ale 4-5 dni zazwyczaj wystarczają.  Kwas odcedzamy i możemy przez kilka dni przechowywać w butelce w chłodnym miejscu.

Kuchnia Świąteczna i Noworoczna 01.XII.2009 - 05.I.2010

28 December 2009

świąteczna chałka



Na Święta zawsze do tej pory kupowałam chałkę, lecz odkąd sama piekę nasze chleby i bułki przyszło mi w tym roku zmierzyć się z nowym wyzwaniem - czyli upieczeniem chałki w domu. Samo ciasto nie było większym problemem, martwiłam się czy uda mi się chałkę ładnie zapleść i na szczęście powiodło mi się (tylko z jednego końca ciut się rozplotły końcówki). Chałka smakowała wyjątkowo dobrze, co więcej - bez wątpienia była to najsmaczniejsza chałka jaką kiedykolwiek jadłam. W sumie nic dziwnego, bo przepis zaczerpnęłam z mojej ulubionej książki Jeffreya Hamelmana i jak dotąd wszystkie chleby z jego przepisów były rewelacyjne w smaku! Ciasto wyrabiało się bardzo dobrze, jest raczej zwarte, co ułatwia zaplatanie. Można na pierwsze wyrastanie włożyć do lodówki na noc, co też uczyniłam i wyrosło niesamowicie, prawie chciało uciekać z miski (dobrze, że była pokrywka). Później równie pięknie wyrastało przed pieczeniem i jeszcze w piekarniku. Chałka ma lekko złoty kolor w środku co wynika z obecności jajek, długo trzyma świeżość (ja końcówkę jeszcze mam na jutro) i jak wspomniałam - ma rewelacyjny smak! Gorąco polecam.
Przepis za J.Hamlelmanem:

Chałka
(Challah)

335 g mąki pszennej chlebowej
165 g mąki wysoko glutenowej (ja użyłam w całości mąki chlebowej)
26 g cukru
2 żółtka
1 całe jajko
37 g oleju roślinnego
160 g wody
10 g soli
12-13 g świeżych drożdży

Mieszamy wszystkie składniki i wyrabiamy do uzyskania dobrze rozwiniętego glutenu. Ciasto jest dosyć sztywne co ułatwia zaplatanie. Wyrobione ciasto przekładamy do naczynia, przykrywamy i zostawiamy do wyrośnięcia na 2 godziny (naczynie raczej duże bo ciasto bardzo wyrasta). Po godzinie odgazowujemy.
Można też po godzinie i odgazowaniu ponownie włożyć do miski i przykryte dać do lodówki na noc. Hamelman doradza, by parokrotnie odgazowywać lecz nie miałam ochoty wstawać w nocy więc tego nie zrobiłam. Wyrośnięte ciasto dzielimy na równe części (ja podzieliłam na 6) i formujemy kule, zostawiamy przykryte by ciasto odpoczęło na 10-15 minut po czym formujemy długie wałeczki ( moje miały około 30-40 cm długości). Zaplatamy, przykrywamy ściereczką i folią plastikową szczelnie (by nie uformowała się na cieście sucha skórka) po czym zostawiamy do wyrośnięcia na 1 i 1/2 do 2 godzin. Moją chałkę po zapleceniu od razu przeniosłam na blachę przykrytą papierem do pieczenia i tam nakryłam ściereczką i folią. Chałka bardzo dużo wyrosła więc radzę zostawić jej trochę luzu pod przykryciem. Nagrzewamy piekarnik do 190 C. Wyrośnięta chałkę obficie smarujemy po wierzchu rozbełtanym jajkiem i posypujemy wedle uznania (u mnie makiem). Wkładamy do nagrzanego piekarnika na około 30 minut - pieczemy bez pary. Należy do chałki zaglądać by się ie przypaliła - ja w trakcie pieczenia przykryłam ją kawałkiem folii aluminiowej.
Upieczoną chałkę delikatnie przenosimy na kratkę i studzimy.



 

Kuchnia Świąteczna i Noworoczna 01.XII.2009 - 05.I.2010


27 December 2009

gravlax czyli łosoś marynowany





W naszym domu specjalistą od ryb jest mój mąż, ja przyznam szczerze trzymam się od nich z daleka, choć zjeść bardzo lubię. Pamiętam jak wiele lat temu po raz pierwszy przygotował tego marynowanego łososia i z jakim niedowierzaniem i obawami go próbowałam. Od pierwszego kęsa wiedziałam, że to jest to! Teraz wolę takiego łososia nawet od wędzonego. Najlepiej smakuje polany sokiem z cytryny lub z pysznym pikantnym musztardowo-miodowym sosikiem. Gorąco polecam! U nas jak co roku gości on na Święta (i nie tylko). Należy pamiętać, że podstawą jest tu dobrej jakości i przede wszystkim świeży łosoś.

Gravlax

2 filety z łososia (ok 400 - 500g każdy)
1/4 szklanki cukru
1/4 szklanki grubej soli morskiej
1 łyżeczka rozgniecionych ziaren białego pieprzu
1 pęczek świeżego koperku

Filety myjemy, wycieramy ręcznikiem papierowym i wyciągamy z nich ości (w Polsce należy też oczyścić z łusek, bo żaden sklep za nas tego nie zrobi niestety!). W miseczce mieszamy cukier, sól i pieprz. Oba filety nacieramy tą mieszanką obficie (zużywamy całość mieszanki). Następnie przykrywamy jeden z filetów koperkiem (jak na zdjęciach na dole) i delikatnie przykrywamy wewnętrzną stroną drugiego filetu (skórą do góry). Całość układamy na sporym półmisku, zawijamy folią przeźroczystą, nakrywamy innym półmiskiem lub deseczką i stawiamy na wierzchu ciężarek (np 1 kg). Całość umieszczamy w lodówce. Nasz łosoś szybko wypuści soki i co 12 godzin wyciągamy go z lodówki, odwracamy filety, zdejmujemy górny łyżeczką polewamy wytworzonym sokiem. Ponownie przykrywamy, zawijamy i z ciężarkiem wkładamy co lodówki. Tą czynność powtarzamy co mniej więcej 12 godzin przez 48-72 godziny. To zależy bardzo od wielkości filetów - mniejszym wystarczy 48 godzin, bardzo duże marynujemy nawet 4-5 dni. Po tym czasie oczyszczamy filety delikatnie nożem z pozostałości koperku oraz naszej mieszanki i tniemy na cieniutkie plasterki ukośnie pod kątem około 45 stopni. Gotowe! Podajemy z cytryną lub sosem musztardowym.

Sos musztardowy

1/2 szklanki musztardy francuskiej (np. Dijon)
1 łyżeczka musztardy angielksiej w proszku (jest bardzo pikantna!)
1/4 szklanki miodu
2 łyżki octu winnego (z estragonem)
2 łyżki posiekanego świeżego koperku
1/3 szklanki oleju roślinnego

Wszystkie składniki bez oleju miksujemy w malakserze po czym nadal miksując dolewamy strużką olej. Miksować do uzyskania gęstej konsystencji. Gotowy sos przechowujemy w lodówce do około tygodnia.

Filety łososia przygotowane do marynowania:



Łosoś gotowy do zawinięcia folią i przełożenia obciążonego do lodówki:
 

No i gotowy łosoś:

 


Kuchnia Świąteczna i Noworoczna 01.XII.2009 - 05.I.2010



26 December 2009

uszka z grzybami





Muszę się przyznać, że nie przypuszczałam, że aż tak mało będę mieć czasu  przez ostatnie cztery dni, a jednak. Praktycznie nie miałam kiedy zaglądnąć na Durszlak, nie mówiąc już o jakichś wpisach na blogu. Dziś mam w końcu dzień oddechu, a i jutro zamierzam oddawać się przyjemnościom leniuchowania i spacerom, które dobrze mi zrobią po tylu dniach w domu (tym bardziej, że w Krakowie mamy piękną słoneczną pogodę - zupełnie nie jak w Boże Narodzenie!).
Ale wracając do Świąt - u nas jak co roku - bardzo dużo się działo - najpierw tradycyjna polska Wigilia a wczoraj angielski Christmas Dinner z indykiem, pieczonymi warzywami i tradycyjnym puddingiem. Wszystko wyszło pysznie i po cichu przyznam, że lubię gotować świąteczne dania, chyba dlatego, że są takie wyjątkowe, przygotowywane od święta i wkładam w ich ugotowanie dużo więcej czasu i uwagi - tak by smakowały jak najlepiej.
Dziś chciałam się podzielić przepisem mojej Babci na uszka z grzybami. Są aromatyczne, pachnące i nie wyobrażam sobie Wigilii bez nich.

Uszka z grzybami

farsz:
ok 50 - 60 g suszonych borowików
1/2 małej cebulki
masło (ja daję "na oko" - około 2-3 łyżek)
sól/pieprz

ciasto:
250 g mąki
1 jajko
łyżeczka masła
sól
woda

Grzyby należy namoczyć na noc w zimnej wodzie (wcześniej je płuczę wodą by pozbyć się ewentualnych zabrudzeń). Rano namoczone grzyby gotujemy w tej samej wodzie około 30 minut (aż będą miękkie). Ugotowane odcedzamy i mielimy w maszynce.
Na masełku należy zeszklić drobno posiekaną cebulkę i następnie dodajemy grzyby, sól i pieprz i mieszając podsmażamy przez kilka minut. Gdyby farsz był zbyt "suchy" dodajemy nieco więcej masła. Należy popróbować by był odpowiednio doprawiony. Odstawiamy.
Przygotowujemy ciasto jak na pierogi czyli przesiewamy mąkę na stolnicę, dodajemy masło, szczyptę soli i jajko i nożem lub łopatką mieszamy składniki. Dolewamy po trochu zimnej wody i wyrabiamy ciasto by stało się elastyczne i dosyć zwarte. Ciasto wałkujemy bardzo cieniutko i tniemy na kwadraty o boku około 3 cm. Ciasta zapewne nam zostanie i ja go wykorzystuję do pierogów. Lepimy uszka i gotujemy w osolonej wodzie - około 1-2 minut od wypłynięcia. Gotowe do podania z barszczykiem!
Z tej porcji u nas wychodzi około 60 uszek.




Kuchnia Świąteczna i Noworoczna 01.XII.2009 - 05.I.2010


14 December 2009

zupa z pasternaku i kasztanów



Oglądałam wczoraj program Gordona Ramsey-a z jego alternatywnymi propozycjami kulinarnymi na Święta Bożego Narodzenia i bardzo spodobała mi się zupa z pasternaku z dodatkiem kasztanów, jabłka i szałwii. Pasternak akurat mam w domu - to ostatnie nasze plony z działki, które wykopaliśmy kilka dni temu. Od razu wieczorem zabrałam się za gotowanie i dziś na obiad mogliśmy się delektować tą pyszną zupą - trochę słodką (to od kasztanów) z aromatem szałwii i pachnącą pasternakiem - bardzo, bardzo smaczna.
Jest to moja propozycja do "Kuchni Świątecznej i Noworocznej".
Przepis na zupę podaję za Gordonem:

Zupa z pasternaku i kasztanów

2 łyżki masła
2 duże pasternaki (ja dałam kilka mniejszych)
kilka łodyg selera naciowego
1 jabłko
1 łyżeczka przyprawy curry
kilka liści świeżej szałwii
posiekane pieczone kasztany (5-6 szt.)
sól/pieprz
1 litr wywaru z warzyw/ rosołu
śmietana słodka (użyłam 18 %)
oliwa extra vergine (do pokropienia przed podaniem)

W rondlu roztapiamy masło. Pasternaki myjemy, obieramy i ścieramy na grubej tarce, wrzucamy do rondla. Dodajemy pokrojone w plasterki łodygi selera naciowego oraz jabłko pokrojone na kawałki. Siekamy kasztany (wcześniej upieczone i obrane ze skórki) i również dodajemy do rondla. Chwilę przesmażamy, dodajemy przyprawę curry, kilka liści szałwii i bulion/rosół oraz sól i pieprz. Gotujemy około 15-20 minut.
Tak przygotowaną zupę miksujemy, dodajemy śmietanę, mieszamy i gotowe!
Podając dekorujemy posiekanymi listkami świeżej szałwii oraz skrapiamy oliwą.

10 December 2009

Mince Pies


Od wczoraj i u nas zrobiło się świątecznie - rozpoczęłam pieczenie mince pies czyli ukochanych świątecznych babeczek mojego męża. Już siódmy rok przygotowujemy nasze domowe mince meat (w Anglii jeśli w ogóle ktoś piecze je w domu to po prostu kupuje gotowe nadzienie w sklepach, ale najczęściej jednak kupuje się gotowe już ciasteczka). Ja co roku piekę około 200 ciasteczek - nie na raz oczywiście, ale przez cały okres świąteczno-noworoczny. Częstujemy nimi rodzinę, znajomych i robimy z nich prezenty dla przyjaciół.
Moje mince meat przygotowuję najczęściej w końcu października, tak by przez kilka tygodni mogło się przegryźć. Trzymam to nadzienie w słoikach i można je tak przechowywać co najmniej 12 miesięcy.
Sama historia mince pies jest bardzo długa i ciekawa - jest to jedna z najstarszych kulinarnych tradycji angielskich, starsza nawet niż indyk. Jak sama nazwa wskazuje - kiedyś nazywały się one minced meat pie i zawierały mięso. Według starożytnych praktyk siekano mięso i mieszano z owocami suszonymi i przyprawami. Pomysł na takie danie najprawdopodobniej przywędrował do Anglii jeszcze w XII - XIII wieku z Bliskiego Wschodu wraz z rycerzami wypraw krzyżowych. W czasach gdy nie było lodówek, a mięso było cennym pokarmem - starano się wykorzystywać wszystkie jego okrawki i przetwarzać by przechować jak najdłużej. Dodawano do takiego nadzienia alkohol oraz przyprawy co wydłużało okres spożycia takiej zapiekanki. Początkowo jadano je przez całą zimę, potem stopniowo minced meat pies zaczęły być kojarzone z Bożym Narodzeniem. Henryk VIII zażyczył sobie by znalazła się na jego Bożonarodzeniowym bankiecie. Zapiekanki te były wówczas dużo większe, starczały nawet na kilka tygodni! W XIX wieku popularność zdobyły mince pies bez dodatku mięsa (choć jeszcze królowa Wiktoria jadała i te z dodatkiem pieczonej wołowiny) i dziś jedynie nazwa mówi nam o ich ciekawej ewolucji.
Mince Pies są moją pierwszą propozycją do akcji "Kuchnia Świąteczna i Noworoczna 2009".

Mince Pies

nadzienie mince meat
kruche ciasto:
250 g mąki pszennej
65 g masła
65 g smalcu
30 g cukru
szczypta soli
odrobina zimnej wody

Mąkę mieszamy z cukrem i solą i palcami wcieramy masło i smalec. Gdy otrzymamy konsystencję zbliżoną do okruchów - dodajemy zimnej wody (uwaga - dolewamy bardzo powoli - wystarcza około3 łyżek) i szybko zagniatamy ciasto. Zawijamy z folię i przekładamy do lodówki. Jak przestygnie rozwałkowujemy dosyć cienko, wycinamy kółka, wykładamy nimi nasmarowane wcześniej foremki (ja używam zwykłych foremek do babeczek, w Anglii są specjalne foremki do mince pies). Nakładamy łyżeczką nadzienie, smarujemy brzegi odrobiną mleka (ułatwi to zlepianie się brzegów ciasta) przykrywamy kolejnymi wyciętymi kółkami ciasta, zlepiamy brzegi, robimy w "wieczku" mały otwór końcówką noża, smarujemy mlekiem i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 C na 20 minut. Po upieczeniu, jak chwilę przestygną, wyciągamy z foremek, posypujemy cukrem pudrem i gotowe! Z tej ilości ciasta wychodzi mi około 15 mince pies.
 
Mince meat
(przepis z BBC Food)

350 g rodzynek
225 g sułtanek
225 g currants (lub drobnych ciemnych rodzynek)
110 g mieszanej kandyzowanej skórki
110 g śliwek kalifornijskich posiekanych
350 g miękkiego ciemnego cukru
450 g jabłek (szara reneta) - obranych i startych na grubej tarce
225 g shredded suet (łoju wołowego drobno posiekanego)
sok i skórka otarta z 2 pomarańczy
sok i skórka otarta z 2 cytryn
50 g posiekanych migdałów (wcześniej zblanszowanych i obranych ze skórki)
50 g posiekanych orzechów pekan (użyłam włoskich)
1 łyżeczka świeżo startej gałki muszkatołowej
1 łyżka mieszanki przypraw (mixed spice) - cynamonu, kolendry, kminku, gałki muszkatołowej, imbiru i goździków
150 ml brandy

Mieszamy wszystkie składniki, zalewamy połową brandy. Przekładamy do dużego żaroodpornego naczynia , przykrywamy i zostawiamy na noc.
Następnego dnia nagrzewamy piekarnik do 110 C i wkładamy nasze naczynie (przykryte przykrywką lub folią aluminiową) i pieczemy około 3 godzin.
Po tym czasie wyciągamy, dolewamy pozostałe brandy i przekładamy do słoików. Gotowe!